Oddech wolności – wywiad z Annie Vigier i Franckiem Apertetem, twórcami projektu TOPOLOGIE

Od 22 września do 1 października 2014 roku 5 polskich artystów w składzie Jan Lorys, Helena Ganjalyan, Kamil Wawrzuta, Kamila Chromczak oraz Zuzanna Kasprzyk współpracowało w Gdańsku z Anne Vigier, Franckiem Appertet i Nicolasem Martzem w ramach projektu „Topologie” Les Gens d’Uterpan.

Projekt zakładał wprowadzenie działań grupy tancerzy w przestrzeń publiczną Gdańska, wyjście z bezpiecznej przestrzeni galerii czy teatru oraz wkroczenie w centrum anonimowej masy ludzkiej. Miasto zostało potraktowane jako naturalna scena, a każdy ruch czy gest artystów został ściśle dostosowany do miejsca jego realizacji. Projekt ‘Topologie’ był przede wszystkim nastawiony na proces, wpisując się w zasady tzw. „estetyki relacyjnej”, która bazuje na dialogu pomiędzy artystą a odbiorcą. Dialog ten był tworzony w oparciu o rytm i dynamikę miasta, jego nieokreślony kod relacji społecznych, związków z architekturą.

W ramach podsumowania prezentujemy wywiad pt. „Oddech wolności” Łukasza Rudzińskiego z twórcami projektu „Topologie”, Annie Vigier i Franckiem Apertetem.

Łukasz Rudziński: Jak wygląda Gdańsk z waszej perspektywy?

Annie Vigier i Franck Apertet: Gdańsk to dla nas nie tylko centrum, w którym koncentruje się turystyka, ale także na przykład Nowy Port (jedna z najbiedniejszych dzielnic miasta – przyp. ŁR). Chcieliśmy dotknąć różnych aspektów tego miasta. Nie powtarzamy oglądu zwyczajnego turysty, który można zobaczyć na widokówkach. Poznajemy specyfikę miasta, w którym się znajdujemy, przez kontakt z jego mieszkańcami i ich reakcje. Dużo bardziej niż zabytki interesuje nas ich zaplecze, to, co się znajduje za tymi pięknymi kamieniczkami i fasadami. Dlatego Gdańsk ma dla nas dwie twarze. Dostrzegamy tu wyraźny podział na to, co ma być piękne i dobrze się prezentować przed turystami, z rozbudowanym centrum handlowo-usługowym oraz część mniej atrakcyjną, raczej skrywaną przed przyjezdnymi. Chcieliśmy przekonać się jak tu się żyje. Dowiedzieć się czegoś o mieszkańcach tego miasta.

Nasi tancerze chodząc po Gdańsku, pokonują kolejne przeszkody i przekonują się jak tu faktycznie jest. Doświadczają tego miasta, poznają kontekst w jakim funkcjonują jego mieszkańcy, zaglądają w różne zakamarki. Dzięki temu dzień po dniu Gdańsk staje się dla nas bardziej przystępny.

O co właściwie chodzi w waszym projekcie?

W pewnym sensie jest to nawiązanie do spojrzenia dziecka, które chce iść prosto i nie rozumie dlaczego musi zbaczać z drogi, by dojść do celu i czemu w ogóle poruszanie się jest takie skomplikowane i pełne niezrozumiałych reguł. Zdajemy sobie sprawę, że w codziennym życiu funkcjonuje coś w rodzaju społecznej choreografii – ludzie poruszają się wciąż po tych samych trasach. Codziennie odprowadzają dzieci do szkoły, udają się do pracy, a później, wracając z niej, odbierają dzieci, idą na zakupy, by wreszcie wrócić do domu. Te drogi są bardzo do siebie podobne każdego dnia.

DSC_5627_fot_Adam_Bogdan_625px

Co może was spotkać na trasie?

W momencie, gdy decydujemy się realizować projekt w przestrzeni publicznej, musimy być przygotowani na wszystko, co się wydarzy. Opuszczamy teatralną scenę i spotykamy się z wieloma różnych sytuacjami. Ludzie potrafią zareagować w dziwny, niespodziewany sposób – nasi tancerze wywołują u niektórych zaskoczenie, radość czy strach. To jest część naszego projektu. Ze wszystkimi reakcjami na nasz performance, także agresją, musimy się zmierzyć i zaakceptować fakt, że mogą się wydarzyć.

Jak powstawały trasy, którymi tancerze poruszają się po Gdańsku?

Układ graficzny naszych tras jest zawsze taki sam. Myślimy jednak nad tym, co da się zrobić, by uwzględnić kontekst miasta, w którym się znajdujemy. Gdańsk jest dla nas pod tym względem dość trudnym miejscem, ponieważ jest tu rzeka (Motława – przyp. ŁR) i kanały, a nie ma zbyt wielu mostów. Układ według którego działamy w danym mieście może być większy lub mniejszy. Przyjmujemy go jako podstawowe założenie – to nasza choreografia. Zawsze staramy się włączyć w nią coś ciekawego, co nasi tancerze mogą spotkać po drodze.

Dlaczego powtarzacie wciąż ten sam układ? Może dla projektu byłoby lepiej, gdybyście dostosowywali się warunków miasta?

Chcieliśmy graficznie przedstawić choreografię i pokazać, że to, co tancerz może wykonać na scenie, grupa tancerzy może zrealizować w przestrzeni publicznej. Chcieliśmy dać artystom możliwość stworzenia czegoś swojego, ale na naszych warunkach. Zawsze na ich drodze pojawiają się przeszkody, z którymi muszą się zmierzyć. W ten sposób zaproszone przez nas do projektu osoby współdecydują o jego kształcie. Chociaż układ jest wciąż taki sam, trasa po prostu musi ulegać zmianie.

Ten model działania jest ważny, bo przecież nasze życie społeczne składa się ról jakie odgrywamy i modeli życia społecznego. Chcieliśmy stworzyć taki układ, który daje trochę wolności i pozostawia tancerzom miejsce na twórczość i kreatywność. W związku z tym szukaliśmy modelu, który nie kontroluje człowieka całkowicie i dotyczy to zarówno naszych tancerzy, jak i osób spotkanych na trasie.

Topologie3_fot_Adam_Bogdan

Jaką część trasy pokonują artyści każdego dnia?

O tej samej godzinie piątka tancerzy wyrusza na trasę. Za każdym razem wychodzą oni z tego samego punktu, pokonują tę samą trasę, która kończy w punkcie zbiórki po przejściu całego układu (w Gdańsku punkt ten zlokalizowany był przy ul. Mariackiej – przyp. Ł.R). Cała trasa w Gdańsku zajmuje im około godziny i czterdziestu minut. Spotykają się na przecięciach poszczególnych linii naszego układu, więc mają ściśle wytyczony czas na realizację zadań. Muszą być uważni, bo nie mają jak zmierzyć czasu i te spotkania na trasie to ich jedyny punkt odniesienia.

Warto zaznaczyć, że nie jest to typowa taneczna choreografia, bo nasz taniec jest dużo bliższy codziennemu życiu i doświadczeniu każdego człowieka. Nie rozpoznamy też artystów do razu na ulicy. Spotykani po drodze ludzie widzą tylko fragmenty układu. Nikt nie ogląda całego performance`u i nie towarzyszy artystom w ich drodze.

Pod koniec każdego dnia o określonej godzinie spotykacie się w umówionym miejscu. Co się wtedy dzieje?

Staramy się angażować do projektu „Topologie” osoby z danego kraju (choć niekoniecznie z tego miasta) ponieważ znają kulturę danego miejsca i orientują się na jakie działania mogą sobie pozwolić. To oni proponują, co będą robić na trasie. Każdy z dziesięciu dni trwania projektu jest odrębnym krokiem. Spotykamy się wieczorami i mówimy im co chcemy osiągnąć jako końcowy efekt projektu. Tancerze w dużej mierze pracują przecież sami. To jest właściwie ich projekt. Rozmawiamy o tym, kogo napotkali na swojej drodze, z jakimi reakcjami się spotkali. Oni z każdym dniem poznają lepiej specyfikę miejsca ,w którym się znajdują. Dostrzegają też zmiany nastawienia w stosunku do nich. Rozmawiamy o tym, co czują i jak te zmiany wpływają na ich działanie. Z każdym dniem pojawia się coraz więcej pytań. W ten sposób nasz projekt się rozwija.

Gdzie w tym wszystkim znajduje się przestrzeń wolności tancerzy?

Trasa i cel są artystom narzucone. Bardzo ważna jest też precyzja – nasi tancerze muszą dokładnie wiedzieć co i gdzie robią. Muszą odnaleźć się w kontekście miejsca, gdzie się znajdują i jakoś na nie zareagować. W ten sposób formułują swoją odpowiedź na dane miejsce, czyli własną wypowiedź artystyczną. Niekiedy spotykają się z przemocą. Później opowiadają nam dlaczego tak a nie inaczej postąpili i co wtedy czuli. Wyjaśnienie, że taka reakcja wydała się fajna czy adekwatna nie jest dla nas wystarczającą odpowiedzią. Muszą znaleźć powód dla swoich reakcji. Ciekawi nas, co ich zainteresowało, jak interpretują otoczenie, w jakim się znaleźli podczas swojej trasy. Ich wolność manifestuje się w podejmowanych decyzjach – czy coś podniosą, czy się schylą, czy będą z kimś rozmawiać. To ich wybór i nie wpływamy na to. Chcemy by te reakcje były połączeniem ich odczuć w powiązaniu z kontekstem miejsca. Unikamy teatralności, poetyki i psychologizowania – ma pozostać samo działanie. Nad tym pracujemy.

Ważne w tym projekcie jest również to, że muszą konfrontować się wobec zasadom, którym podlegają. W pewnym momencie kwestionują swoją artystyczną edukację i wtedy mogą poczuć się naprawdę wolni. Bo przecież wszystkie bariery, które napotykamy w życiu, stawiamy sobie sami.

Z Annie Vigier i Franckiem Apertetem rozmawiał Łukasz Rudziński
Fotografie: Adam Bogdan

Projekt powstał we współpracy z Instytutem Francuskim w Warszawie, Instytutem Francuskim w Paryżu, Austriackim Forum Kultury, Radiem Toksyna.

Projekt został realizowany w ramach GALERII ZEWNĘTRZNEJ MIASTA GDAŃSKA i dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Topologie10_Adam_Bogdan

DSC_4231_fot_Adam_Bogdan-625px

Topologie1_fot_Adam_Bogdan

DSC_5513_fot_Adam_Bogdan_625px

Topologie8_Adam_Bogdan

Topologie4_fot_Adam_Bogdan

Topologie9_Adam_Bogdan

DSC_4920_fot_Adam_Bogdan-625px

DSC_5537_fot_Adam_Bogdan_625px

Topologie7_Adam_Bogdan

Topologie2Adam_Bogdan

Topologie6_Adam_Bogdan Fot. Adam Bogdan

PATRONI / PARTNERZY